Prolog
Tego dnia w Kum Kum City była bardzo brzydka pogoda. Deszcz padał już chyba od 6 godzin a chmury sprawiały wrażenie jakby było ciemno. Co parę minut przez niebo przechodziła błyskawica a czasem nawet piorun. Ulice miasteczka były opustoszałe i nie było słychać nic prócz deszczu i wiatru. W oknach niektórych domów świeciło się światło i poruszały się sylwetki ludzi, pod płotem jednego z domów poruszała się żaba. Nie była to jednak żaba trawna jakie najczęściej występują w Wielkiej Brytanii, lecz młody osobnik rasy buczek południowoafrykański. Za nim podążały trzy inne żaby: szczupła żaba pomidorowa, żaba szklana a na ostatku podążał kumak dalekowschodni. -Czy choć raz nie moglibyśmy iść do tego Dębu w normalną pogodę? -Marudził kumak. -Deszcz owszem jest fajny ale burza to już lekkie przegięcie, po co w ogóle są burze komuś do czegoś są p...